czwartek, 1 grudnia 2016

czas zakończyć te żarty...

Witajcie Kochani,

Gdyby policzyć posty, które określam mianem "innych"/"specjalnych" było by ich może więcej niż zwykłych postów.
Dzisiaj również post z tej serii.
Podróż komunikacją miejską zaczyna się przedłużać, więc jest chwila na zastanowienie się, pomyślenie o sobie, swoim życiu, chwila zatrzymania - dziwnie, bo na przykład siedząc w autobusie lub stojąc ściśniętą tak, że nie trzeba się niczego trzymać, gdyż nawet jak autobus zahamuje to nigdzie nie upadniemy, bo jest tyle ludzi - ale nie o tym przecież.
Przyszły rok będzie naprawdę bogaty pod względem imprez rodzinnych.
Będą takie tradycyjne i takie, które należy świętować z większą pompą, gdzie spotyka się cała bliższa i dalsza rodzina, gdzie jest fotograf czy kamerzysta, imprezy które wspomina się przez najbliższe dwa, trzy lata.
Imprezy, na których trzeba W Y G L Ą D A Ć.
No i właśnie post o tym.
Mamy grudzień, dokładnie pierwszy dzień grudnia - przypadek ?!
I w tym roku wydaje mi się, że jestem bardziej szczęśliwsza patrząc na siebie niż w zeszłym roku - chociaż sama do końca nie jestem przekonana, gdyż wydaje mi się, że trochę się dodało tu i tam :>
W każdym razie.
Myślałam o tym, żeby zmienić sposób odżywania, który pozwoli mi powoli wyglądać.
Szukałam stron, na których można wykupić ułożenie diety.
Na jednych są ceny, które nie są nawet zachęcające dla studenta, a na drugiej są tak tanie, że aż podejrzane, np. 20zł za indywidualną tygodniową dietę, czat z dietetykiem i tygodniową listą zakupów.



Podeszłam do tego inaczej.
Po co płacić komuś za ułożenie diety, skoro można zrobić to samemu.
Wystarczy pooglądać trochę filmików na YT, przeczytać fora, skupić się, poświęcić chwilkę czasu, rozplanować, jak należy i gotowe.
Wiecie w czym jest problem ?
W czasie.
W czasie, którego tak mi brakuje... .
Sądzę, że to dobry czas, aby coś zmienić.
Potrzebuję tylko pomocy, inspiracji.
Wiem, że grudzień może nie być najlepszym czasem na takie "rewolucje", bo święta, bo wszystko w biegu, bo wyjazdy, bo sylwester, bo...,bo... .
Ale po grudniu mamy styczeń, który jest już bardziej spokojniejszy, więc dlaczego by nie ?



Chciałam tylko zakomunikować, że nie jest ze mną, jakoś bardzo źle.
Jednak czuję, że po prostu może być lepiej :)
Jeśli macie ochotę odzywajcie się w wiadomościach prywatnych i komentarzach, jak to było/jest z Wami :)
Czy stosujecie, jakąś dietę, która nie jest Waszą dietą, a po prostu już stylem życia.
Czy korzystaliście z gotowych diet, układaliście je sami ?
Co możecie polecić, przed czym przestrzec ?
Będę bardzo wdzięczna, za każdą pomoc w rozpoczęciu mojej walki, która mam nadzieję rozpocznie się na poważnie i dotrwa do końca, a nie będzie jedynie żartem ;)




Miłego dnia Kochani,

4 komentarze:

  1. Styl życia :) Na moim blogu urudej.pl masz post o mojej zmianie nawyków żywieniowych. Oprócz tego zaczęłam regularnie (haha, dobre - staram się to robić ;p) ćwiczyć, progres jest ogromny głównie w myśleniu. Myślę, że od niego musimy zacząć. Po co katować się dietami i ciągle liczyć kcal, skoro można zmienić myślenie, czytać składy i jeść więcej, ale zdrowiej? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. polecam pomoc trenera personalnego, dobry fachowiec nie tylko ułoży dobry zestaw ćwiczeń, ale i dietę, a przy okazji będzie nas motywował do działania,a to przecież najważniejsze i najtrudniejsze :) sama korzystałam z pomocy tych trenetów i udało mi się zejść z wagi :D trenerzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem dopiero na początku swojej "chudej" drogi. Zostanę tu na dłużej :)

    http://cel50mniej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jem to co lubię, oczywiście bez słodyczy, ale w mniejszych ilościach. Do tego ćwiczenia ze sprzętem i jakoś to idzie wszystko w dobrym kierunku

    OdpowiedzUsuń